Razem możemy wszystko!

Witajcie kochani, piszę do was dziś z bardzo ważnym tematem do omówienia. Jakiś czas temu, pewien vloger, który bardzo kocha gotować, postanowił zaprezentować nam produkt pewnej firmy zajmującej się sprzedażą wyrobów mięsnych, m.in – tataru.

1377638249_by_SeeHoll_500

Sprawą interesuje się już cały kraj, wszędzie o tym głośno, wszystko w wyniku pewnego filmiku, w którym to godność Sądołowu została naruszona. Pozwali oni młodego chłopaka do sądu i żądają od niego 150.000 zł! Nie wyobrażalna suma, która nie jednego zbija z głów i przyprawia o dreszcze. Wszystko przez to, że postanowił on porównać produkt firmy X z domowo ręcznym tatarem. Jak twierdzi sam realizator pomysłu, sugerował to firmie już w tamtym roku, lecz z braku jakiejkolwiek odpowiedzi, ze strony firmy wziął sprawę we własne ręce i opublikował swój film. Spotkało się to z ogromną reakcją ze strony użytkowników internetu jak i samej firmy, która oburzona pozwała młodego vlogera.

Jak sam przyznaję, gdy usłyszał kwotę jaką przyszło mu zapłacić, to zbladł i prawie nie omdlał.

Jest jednak w tym wszystkich kilka zastanawiających faktów. Po pierwsze, wiadomo, że od powstania koncernów spożywczych, każdy produkt w pewien sposób jest fryczowany chemia, po to by w całości dotarł do konsumenta. Inaczej się nie da, bo muchy wszystko zjedzą. Istnieją podzielone opinie na ten temat. Przyznać trzeba, że firma miała prawo pozwać vlogera, ale suma, którą kazali mu zapłacić przekracza ludzkie pojęcie! Niektórzy, nie widzą nic w tym złego, jednak nie internauci, których moc nie ma granic.

Razem możemy wszystko, internet to nasz wolny demokratyczny świat w którym możemy mieć wolność – jak widać nie do końca. Gdyby firma poszła po rozum do głowy, rozegrała by tę sprawę nieco inaczej. Postanowiłam poczytać i dowiedzieć się kilku informacji. Na nie których stronach, można wyczytać słuszność decyzji firmy. Jednak widać, że albo tym redaktorom zapłacono, albo nie do końca rozumieją treść przekazu, który niosą internauci. Redaktorzy twierdzą, że firma ma do tego prawo – co jest słuszne oraz, że bloger cudu nie odkrył, bo taki rodzaj jedzenia to normalne zjawisko – co również jest prawdą.

Jednak internautą chodzi zupełnie o co innego, raczej o PR, którym posłużyła się firma – mogła wysłać chłopaka na wakacje pod Karaibami, gdzie przemyślał by swoje zachowanie, bądź sprostowanie wystawić, które w jakiś sposób prostuję całą sytuację, ale takie zachowanie?! Ten ruch, już jest określany mianem najgorszego ruchu marketingowego w tym roku…

Wejdźcie na Facebooka i zobaczcie stronę firmy, co wyrażają praktykanci, ciągle pojawiają się nowe komentarze – wszystko mówią jasne, firma się ośmieszyła. Straciła masę klientów – to jeden wielki bałagan, jak oni z tego się wywiną? Nie wiadomo. Jedno jest pewne, długo się nie pozbierają.

 

A o to kilka przykładów walki blogerów z nieudolnymi próbami firmy:

YouTube Preview Image YouTube Preview Image